Podzielona na pięć części relacja z wyprawy rowerowej zielonym rowerowym szlakiem „Wiatraków i Jezior” (d. skrót: „W&J”) nie jest projektem nowym. Stanowi swoiste sprawozdanie z obecnego stanu tego szlaku, zgodności jego przebiegu z pierwotnymi założeniami, stanem oznakowania i nawierzchni drogi.

Jest próbą odpowiedzi na pytanie, czy w okresie słusznej dumy z możliwości rekreacyjnych, jakie daje nowoczesny projekt szlakowy „Kolej na Rower” (d. Kn/R), korzystanie z powstałych 10 lat temu propozycji turystycznych ma jeszcze jakieś uzasadnienie.

Testowanie szlaku przeprowadziłem na podstawie mapy turystycznej  POWIAT NOWOSOLSKI Wyd. II 2014 wykonanej na zlecenie Starostwa Powiatowego w Nowej Soli. Jest to mapa Wydawnictwa Galileos w skali 1 : 60 000 wytworzona przez Wydawnictwo Turystyczne PLAN. W terenie korzystałem ze wsparcia wersji cyfrowej tej mapy opracowanej przez Przedsiębiorstwo KaMap. Tym narzędziem oznaczyłem też aktualną ścieżkę przebiegu szlaku oraz dokonałem pomiaru poszczególnych jego fragmentów.

Dokumentację fotograficzną wykonałem osobiście. Jednak nie wszystkie zdjęcia zrobione zostały w ostatnim czasie. Część z nich może więc nie uwzględniać aktualnego stanu przedstawianych obiektów.

Cały zielony rowerowy szlak „Wiatraków i Jezior”, z przyczyn organizacyjno – technicznych weryfikacji oraz z uwagi na stawiane autorowi zadania, podzielony został na pięć fragmentów, a podane w tekście wartości oznaczone gwiazdką „*” wyrażają odległości zmierzone od początku danego fragmentu. Należy je interpretować jako wartości przybliżone, gdyż pomiary innymi urządzeniami mogą dawać nieco inne wyniki.

Tytułowy szlak zaprojektował w 2007 r. Pan Stanisław Józwa. Wykonało trzy lata później Starostwo Powiatowe w Nowej Soli dzięki wsparciu środków Euroregionu Sprewa-Nysa-Bóbr. Otrzymał atrakcyjną, nieco tajemniczą nazwę: "Szlak Wiatraków i Jezior". W 2020 r. obchodzi więc swoje 10-te urodziny.

W pełnej wersji szlak ten przebiega po linii: Nowa Sól – Siedlisko – Chełmek – Lubięcin – Mesze – Święte – Lubiatów – Kolsko – Jesionka – Rudno – Tatarki – Uście – Jesiona – Kolsko – Lipka – Konotop – Stawy – Buczków – Lipiny – Stany – Nowa Sól.

Cała pętla liczy sobie 90 km., natomiast odcinek z Nowej Soli do Uścia – 56 km. W ocenie użytkowników stopień trudności określa się jako niski lub średni w zależności od długości drogi, jaką zamierza się przejechać. Spotkać można też opinie, że jest to szlak dla "wytrwałych".

Szlak oznakowano kolorem zielonym w sposób typowy dla tras turystycznych przeznaczonych dla rowerzystów. Niestety, poza niektórymi fragmentami, oznakowanie szlakowe nie było odnawiane. Doszło natomiast do miejscowych korekt jego przebiegu.

Kieleckie łąki

Naszą wyprawę zielonym szlakiem rowerowym z Nowej Soli do Siedliska rozpoczynamy przy stanie licznika  *0,0 km z placu rekreacyjnego przy Al. Wolności. Jest to łatwo dostępne, rozległe i bezpieczne miejsce. Zanim wyruszymy możemy jeszcze chwilę podziwiać nowy wystrój niedawno remontowanego placu oraz fasady Hotelu „Nadodrzański Dwór” i restauracji „Platanowa”.


Ostrożnie przemieszczamy się na przeciwną stronę Alei Wolności i ruszamy w kierunku południowo-wschodnim [SE]. Pierwsze 660 m. jedziemy bulwarem wzdłuż alei, a następnie z zachowaniem zasad bezpieczeństwa włączamy się do ruchu na drodze wojewódzkiej 315.


Z uwagi na natężenie ruchu i brak wydzielonego pasa rowerowego jest to trudny fragment naszej wyprawy. Po przebyciu *1,2 km osiągamy most na Odrze, a zaraz za nim skręcamy w prawo do nadodrzańskiego lasu. Zwracamy uwagę na umieszczoną po prawej stronie tablicę szlakową. Wskazuje, że na tym etapie dodatkowo będą nam towarzyszyć jeszcze oznakowania szlaku żółtego oraz niebieskiego „Szlaku Odry”. Dowiadujemy się, że Siedliska mamy „tylko” 6,7 km. Przynajmniej teoretycznie.


Odcinek leśny rozpoczyna się piękną Aleją Kasztanową. Jedziemy na południowy-wschód [SE]. Pod kołami całkiem przyzwoita droga szutrowa. Byłoby niemal idealnie, ale wrażenie psuje niestety dzikie wysypisko śmieci rzucające przykry cień na urokliwość okolicy. 


Jedziemy równolegle do biegu Odry z prawej i drogi 315 z lewej strony. Musimy uważać, gdyż przy *2,3 km czeka nas zakręt w prawo. Znaki szlakowe są w tym miejscu słabo widoczne. Można je wprawdzie dojrzeć, ale wygodniej skorzystać z mapy czy nawigacji. Droga zmienia się na gruntową, a kierunek na południowy [S]. Jezdnia pod kołami jest jednak dobrze ubita. Niestety ma też sporo wyrw i raz po raz staje się trochę nazbyt wąska. W majowym, zielonym gąszczu trudno kontrolować prawidłowość trasy przy pomocy oznakowania szlakowego. Pozostaje mapa i nawigacja. Tu na szczęście jest pełna korelacja.

Trzymamy się więc widocznej ścieżki, która kiedyś była zapewne leśną drogą, teraz – jak wcześniej odnotowałem - zarasta krzewami i trawą, ale później znowu poszerza i staje się drogą prawdziwą leśną drogą. Z prawej strony w pewnym momencie ukazuje się pomiędzy drzewami Odra. To potwierdza, że jesteśmy na właściwym kursie.

Przy stanie licznika *4,7 km czeka nas spotkanie z dojazdem pożarowym nr 16. Na leśnych mapach droga ta posiada własną, nieco oryginalną nazwę – Kieleckie Łąki. Uzasadnienie nazwy znajdujemy w fakcie, że duży obszar śródleśnych łąk należał kiedyś do mieszkańców obecnego Kiełcza, która to wioska nosiła nazwę „Kielc”. Na niektórych innych mapach, w tym na naszej, dojazd pożarowy nr 16 nosi nazwę Czarnej Drogi.

Warto też odnotować, że na naszym kierunku jazdy na jednym z przydrożnych drzew znajdujemy wyraźne oznakowanie szlakowe w trzech kolorach: naszym zielonym, niebieskim i czerwonym. Ten czerwony prowadzi do Bytomia Odrzańskiego i nosi nazwę „Szlaku Starorzecza Odry”. Niestety nie ma żółtego, który wcześniej gdzieś zgubiliśmy.


Kontynuujemy jazdę na południe [S] urokliwą drogą leśną. Po obu stronach widzimy okazały drzewostan dębowy. To prawdziwy leśny skarb Nowosolskiego Nadodrza. Na przełomie XIX i XX wieku leśny kompleks nosił nazwę Królewskiego Lasu Przyborowskiego. Wczesną wiosną pełno tu geofitów, reprezentowanych głównie przez zawilce.


Przy *5,5 km na naszych znakach szlakowych pojawia się polecenie wykonania zakrętu. Krajobraz nie zmienia się. Natomiast na wschodni [E] zmienia się kierunek naszej jazdy.

Za chwilę, gdyż już na *5,9 km, stwierdzamy pierwszą istotną niezgodność oznaczenia zielonego szlaku „W&J” na mapie z jego przebiegiem w terenie. Okazuje się, że wytyczona pierwotnie trasa uległa zatarciu. Kiedyś do przeprawy promowej w Kiełczu prowadziła leśna droga. Przeprawa umożliwiała dojazd do tej miejscowości z Przyborowa i Siedliska. Prom przesłał kursować po II wojnie światowej, a reszty dopełniła natura.

Łąki Kieleckie trzymają się jednak dobrze i właśnie w tym momencie możemy na własne oczy podziwiać wiele hektarów otoczonej przez ścianę lasów młodej zielonej trawy.


Czas wracać na szlak. Znaki na drzewie nakazują ponowny zakręt w lewo. W tym momencie jedziemy w kierunku północnym [N]. Pod kołami ciągle przyjazna dla roweru leśna 16. Liczne zakręty, ale uwagę przykuwa przede wszystkim ogromny ubytek wody w starych kanałach odrzańskich. Tak sucho nie było w tej okolicy, od kiedy sięga moja pamięć.

Przy *6,7 km przecinamy d. wał p/powodziowy. Na porastających pobocza drzewach pojawiają się resztki farby koloru żółtego. To pozostałości dawnego oznakowania pieszego szlaku PTTK. Innych znaków brak. Mapa sugeruje zakręt w prawo i dalszą jazdę wałem. Niestety, jest to trudny do wyjaśnienia błąd. Jedziemy więc dalej na wprost.

Na *7,0 km dostrzegamy przed sobą drewniany mostek. Stoi nad ciekiem wodnym, który powstał w czasie odwadniania Starorzecza Odry. Nazwano go wówczas Kanałem Schöneichów. Obecnie jego dno pozostaje suche. Pojawia się też oznakowanie szlakowe. Trasa niebieskiego szlaku "Odry" prowadzi na wprost. Dla naszego zielonego „W&J” i czerwonego "Starorzecza Odry" - w prawo. Trudno ją od razu wypatrzeć, gdyż leśna ścieżka jest słabo zarysowana. Znaki pozostają jednak widoczne. Znowu jedziemy na południowy-wschód [SE]. Z lewej naszej strony pozostałość kanału, a nieco później rozlewisko "Jeziora Kieleckiego" [niem. Költsch-See]. Potwierdza się spostrzeżenie o dużym obniżeniu poziomu wody. Ciągle jednak widuje się tu wędkarzy. Lawirując wśród drzew utrzymujemy kierunek, za chwilę jedziemy grzbietem wału. Ścieżka na wale jest dobrze ubita. Jednak coraz bardziej zarasta i jedzie się nią stosunkowo trudno. Znacznie trudniej niż kilka lat temu.


Przy zapisie licznika *7,9 km natrafiamy na kolejny wał z naszej prawej strony. Ślad oznakowania żółtej ścieżki staje wyraźniejszy. Kontynuujemy jazdę na wprost, równolegle do koryta odrzańskiego. Mimo niskiego poziomu wody, mamy okazję podziwiać niemal dziką przyrodę w jej pełnej, majowej krasie. Otaczają nas wszystkie piętra leśnej i wodnej roślinności. Jest sporo starodrzewia, zwłaszcza dębowego. Przede wszystkim zaś zewsząd dochodzą nas głosy ptaków. Obserwujemy też wyraźną poprawę stanu ścieżki. To znak, że jesteśmy coraz bliżej Siedliska.

Charakterystyczny podjazd brukowy i mostek osiągamy przy stanie licznika *8,8 km. Na drzewie widzimy też znaki szlakowe: czerwony i zielony. Zauważamy, że w tym momencie doszło wreszcie do skorelowania stanu rzeczywistego z zapisem na mapie.

Teraz czeka nas wjazd do Siedliska [d. Sedlscho, niem. Carolath]. Siedlisko liczy ok. 2 tys. mieszkańców i jest siedzibą gminy o tej samej nazwie. Naszym konkretnym celem jest największa atrakcja też miejscowości – Zamek Karolat. W jego bezpośredniej bliskości są też inne zabytkowe obiekty, jak: kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z 1610 r., willa i Wzgórze Adelajdy czy park siedliski.

Możemy dostać się tam główną ulicą wioski – drogę wojewódzką nr 321. Możemy też wykorzystać do tego celu ulicę Nadodrzańską. Pierwsza prowadzi na początku pod górę i dojedziemy nią pod zamkową bramę główną. Drugą zjeżdża się w dół w kierunku przystani na Odrze i trafia na podzamcze. Podjazd do budynku bramnego będzie wymagał pewnego wysiłku. Odległości są porównywalne.


Zanim jednak podejmiemy decyzję, badamy pokrycie mapy z terenem i stan oznakowania szlakowego. Niestety spostrzeżenia nie napawają optymizmem. Mapa wskazuje konieczność przekroczenie jezdnia i kontynowanie jazdy od strony północnej. Skądinąd wiadomo, że nie jest to możliwe, gdyż na przeszkodzie stoi nowa zabudowa. Znaki nam też nie pomagają, gdyż nie są widoczne.  

Nasz wybór pada na centralną ulicę wioski. Jedziemy więc prawym skrajem jezdni drogi wojewódzkiej 321. Zachowując konieczną ostrożność, podziwiamy ostatnie majowe bzy. Uwagę zwracają też imponujące kolorami rabaty kwiatowe niektórych zabudowań.


Przed budynkiem bramnym pojawiamy się w momencie, gdy licznik naszej nawigacji wyświetlił wartość: 10,2 km. Dziękuję za wspólną wycieczkę i zapraszam do udziału w następnych etapach.

Jan Wojtasik

Kolejne części relacji zostały zamieszczone:

2. Obszar Puszczy Tarnowskiej - TUTAJ

3. Obszar Rezerwatów - TUTAJ

4. Wilcze Jeziora - Tutaj

5. Nowosolskie Nadodrze - TUTAJ

 

Opinie, oceny i uwagi dotyczące tego artykułu bardzo proszę kierować za pośrednictwem formularza kontaktowego dostępnego na stronie głównej lub poprzez księgę gości.  

Przy opracowaniu materiału wykorzystano mapę Wydawnictwa Galileos "Powiat Nowosolski" w wersji elektronicznej opracowanej przez KaMap.

 

 

 

 

 

 

pogoda.net