W Puszczy Tarnowskiej, cierpiącej coraz bardziej na niedostatek wody, każdy naturalny czy sztuczny zbiornik wodny przykuwa uwagę. To przede wszystkim miejsca, które służą za wodopój leśnej zwierzynie oraz strażakom za źródło pozyskiwania wody gaśniczej.

Wszelkie cieki i rezerwuary wodne spełniają też ważną rolę w gromadzeniu wilgoci chroniącej las przed wysuszeniem, a konsekwencji przed degradacją życia roślin i zwierząt w nim występujących. Wszak dostęp do wody jest warunkiem wszelkiego życia.

O ile zbiorników sztucznych w ostatnich latach w Puszczy przybyło, o tyle naturalne wykazują wyraźną tendencję zanikową. Znamiennym przykładem tych ostatnich są Suche Stawy Śródleśne.

Pomimo postępującej degradacji, ciągle jeszcze utrzymują się oczka wodne na Górze Studziennej, Wodnej Górze, w pobliżu Kamiennego Kurhanu czy Góry Jana oraz przy Starej Cegielni na Babrzysku. W kilkunastu innych miejscach woda pojawia się okresowo.  

Oryginalne miejsce w tej systematyce zajmuje niewielki akwen wodny zlokalizowany w połowie umownej linii prostej łączącej Gaj Wandy z Dębowym Jarem. Charakterystyczna niecka na zboczu niewielkiego wzniesienia wypełniona okresowo wodą znajduje się tuż przy linii dzielącej leśne oddziały oznaczone numerami 40 i 41. Rdzawa woda, której lustro o kształcie nieregularnego owalu rozciąga się na przestrzeni 30 x 15 m. w okresie zimowym, kurczy się do rozmiarów niewielkiej kałuży podczas lata.

Niezależnie od pory roku, woda jest płytka, gdyż zbiornik w dużej mierze wypełniony jest bagnistym mułem, którego głębokość trudna jest do oszacowania. Zasilany jest wyłącznie wodami opadowymi, nie ma śladu dopływu i odpływu.

Poziom zanieczyszczenia naturalnego jest bardzo wysoki. Widać zalegające na dnie liczne pniaki, patyki oraz liście.

Liczne tropy zwierzyny płowej świadczą wyraźnie, że akwenik służy jej za wodopój. Obecność zwierzyny pośrednio potwierdza postawiona 150 m. dalej myśliwska ambona.

Jeszcze do niedawna miałem wrażenie, że ulegające atrofii oczko, w przeciwieństwie do dwóch innych pobliskich niecek terenowych, wypełnione jest wodą przez cały rok. Zakładałem, że w okresach suszy woda pozostaje, chociażby tylko w znikomej ilości. Bezdeszczowe lato 2018 r. przekreśliło tę - jak się okazało - nazbyt optymistyczną prognozę. Wizja lokalna w sierpniu tegoż roku wykazała, że woda całkowicie zniknęła, a dno zbiornika jest zupełnie suche.

To zapewne wyjaśnia też dlaczego, pomimo stosunkowo dużej powierzchni wodnego lustra, nie oznaczono go na żadnej z dostępnych, relatywnie przecież bardzo dokładnych, map historycznych. Upoważnia to do wniosku, że gromadzonym w nim zasobom wodnym nie przypisywano ważnego znaczenia już dawniej.

Ukryte pośród dębowego lasu, z dominantą czerwonego dębu amerykańskiego i obecnością pojedynczych daglezji nie jest łatwe do ujrzenia ani z poziomu pobliskiej Starej drogi Pocztowej ani nawet podczas przemieszczania się linią oddziałową 40/41.

Powszechne jest mniemanie, że śródleśne oczka wodne, bagienka czy torfowiska są turystycznie nieatrakcyjne i służą jedynie za wylęgarnie komarów. Jest to pogląd z gruntu fałszywy, gdyż rzeczywistość świata przyrody jest bardziej złożona. W moim przekonaniu warto poszukać i zajrzeć w pokazane tu miejsce. Zwłaszcza w czasie, gdy przygotowujące się do zimy drzewa zmieniają kolor liści z zielonych na żółte, potem pomarańczowe, w końcu czerwone. Pośród ogromu sosnowej monokultury, taka barwna oaza musi na każdym zrobić wrażenie.

Drugi powód to szansa na spotkanie z ciszą, o której można chyba powiedzieć, że sięga poziomu absolutnego. Byłem w tym miejscu kilkakrotnie i zawsze jej głębia była poruszająca.

Oczywiście miejsca tego rodzaju są atrakcyjne tylko dla kogoś, kto uciekając od zgiełku cywilizacji, szuka spokoju i ma nieco czasu na refleksyjny pobyt w leśnej głuszy.

Leśne bajorko najłatwiej odnaleźć przy pomocy mapy, na której zaznaczona jest tzw. Stara Droga Pocztowa albo mapy zawierającej oznaczone oddziały leśne. Najbardziej optymalne rozwiązanie polega jednak na połączeniu obu tych narzędzi. Przemieszczając się od północy "N", czyli od Dąbrowna leśną drogą pożarową [ldp] nr 36 dochodzimy do miejsca, gdzie droga ta łączy się z ldp nr 12. Stoi tam charakterystyczny kamienny grzybek. Nie zmieniamy kierunku, opuszczamy 36, która skręca na zachód "W", kontynuujemy marsz wzdłuż Dawnej Drogi Pocztowej na południowy-wschód "SE". Wystarczy jeszcze przebyć ok. 200 m. i natrafimy na skrzyżowanie z linią oddziałową 40/41.

Tu trzeba jeszcze łagodnie skręcić w prawo i podejść kilkadziesiąt metrów lekkim wzniesieniem na południe "S". Najpierw po stronie prawej zobaczymy wspomnianą wcześniej ambonę myśliwską, a za moment po stronie lewej ukaże się nieco w głębi lasu tytułowe bajorko.

Jan WOJTASIK

 

Dane orientacyjne dla GPS:

E: 15.929982

N: 51.852743

Przy opracowaniu tego materiału wykorzystano m.in. mapy: Puszcza Tarnowska. Jodłowskie Trasy Rekreacyjne, Wydawnictwo SYGNATURA Zakład Kartograficzny, Wydanie I/2015

pogoda.net