[…] Inne są wymagania i oczekiwania co do znajomości prawa ze strony tych, którzy są zawodowo zobowiązani do stosowania prawa (…), a inne w stosunku do ogółu obywateli, którzy są tylko adresatami obowiązków, nakazów lub postulatów wynikających z norm prawnych.

Znajomość prawa u tych, którzy są zobowiązani do stosowania prawa, jest kwestią ich kwalifikacji zawodowych do wykonywania poruczonych im zadań. Urzędnik administracji państwowej lub sędzia, który nie zna dostatecznie dobrze gałęzi prawa, wiążącej się z zakresem jego kompetencji, dyskwalifikuje się zawodowo nie tylko w oczach obywateli, ale także i swych kolegów i przełożonych i musi być zastąpiony przez innego.

Odrębnym problemem są szkody społeczne, a często także i materialne jakie przynosiłaby jego działalność zawodowa.

Daleko trudniejsze jest określenie stopnia znajomości prawa przez obywateli. Na powszechną znajomość prawa przez całe społeczeństwo nie może liczyć żaden racjonalny ustawodawca. Można co najwyżej mówić o większej lub mniejszej znajomości prawa przez poszczególne warstwy społeczeństwa czy grupy społeczne.

Kwestii tej nie należy wiązać tylko z liczebnością obywateli legitymujących się wykształceniem prawniczym. Wielu ludzi posiada dobrą lub nawet bardzo dobrą znajomość określonej dziedziny prawa nie z racji wykształcenia, lecz np. działalności zawodowej, społecznej naukowej, publicystycznej itp.

Przeważająca część społeczeństwa czerpie jednak swe wyobrażenia o prawie z prasy, radia, telewizji, zasłyszanych informacji, sporadycznych kontaktów z organami państwa stosującymi prawo (sądami, prokuratorami, milicja itp.) lub zgoła z innych źródeł. […]

Walery Masewicz, Siedem spotkań z prawem, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984 s. 30

pogoda.net