[...] Każdemu prawie szlachcicowi zdawało się niepodobnym, by na całym świecie mogło istnieć coś doskonalszego nad ich Rzeczpospolitą.

Dlatego sądziła przeważna większość, że byle ponaprawiać to, co się z biegiem czasu zepsuło, wszystko pójdzie najwyborniej.

Było to niewątpliwie uprzedzenie szkodliwe, lecz dokąd istniało, rozbijały się o nie wszelkie projekty i plany naprawy gruntownej czy też odmiany powypaczanych i przestarzałych urządzeń społecznych. [...]

Henryk Schmidt, Dzieje Polski XVIII i XIX stulecia, cyt. za: Aleksander Bocheński, Dzieje głupoty w Polsce, Wyd. Czytelnik, Warszawa 1988 s. 164

pogoda.net