[...] Specjaliści medycyny sadowej i policja sugerowali konieczność zorganizowania i utrzymywania w gotowości DVI - nie dlatego, że system może być potrzebny, lecz dlatego, że na pewno będzie.

Ważne jest, by Wielka Brytania była gotowa działać natychmiast po wystąpieniu katastrofy. Oto zaś wysyłamy na miejsce nędzną garstkę policjantów, podczas gdy sytuacja wymaga DVI na pełna skalę, podobna do tej, na jaka działano w Kosowie cztery lata wcześniej. (...)

Jesteśmy na prostej drodze do kompletnej kompromitacji. Uzyskanie właściwego poziomu gotowości na szczeblu krajowym uważam za sprawę priorytetową. [...]

Sue Black, Co mówią zwłoki. Opowieści antropologa sądowego,  Wyd. Feeria, Łódź 2019 s. 308

* Warto może raz jeszcze przypomnieć, że potrzeba powołania Zespołu d/s Identyfikacji Ofiar zdarzeń masowych - DVI (Disaster Victim Identification) - podnoszona była wielokrotnie także w Polsce. Zajmowano się nią m.in. podczas Zielonogórskich Seminariów Kryminalistycznych.

Dla przykładu, zajęcia merytoryczne w roku 2010 rozpoczęły się od wystąpień mł. insp. Małgorzaty Kwietniewskiej i nadkom. dr n. med. Magdaleny Spólnickiej z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Pokreślono w wykładzie, że specjalne jednostki do spraw identyfikacji ofiar katastrof - "Zespoły DVI” - grupują specjalistów z różnych dziedzin. Umożliwia to bardziej efektywne ustalanie tożsamości ofiar.

Takie zintegrowane podejście do przezwyciężenia jednego z najistotniejszych następstw katastrof masowych jest wprawdzie kosztowne, ale sprawdziło się już w wielu europejskich krajach. Pozwala opanować chaos organizacyjny i kompetencyjne spory pomiędzy różnymi służbami.

W specjalnej uchwale podkreślono wówczas, że na tle tych doświadczeń ciągłe zwlekanie z powołaniem w Polsce zespołów DVI musi budzić niepokój.

Jan Wojtasik

pogoda.net